Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moskwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moskwa. Pokaż wszystkie posty

15 gru 2011

Reportaż, którego nie pokazali w telewizji - miting na Placu Bołotnym

Bardzo ciekawy i dynamiczny reportaż. W jednym miejscu zebrało się tylu interesujących ludzi. Taka jest Moskwa. Taka mogłaby być Rosja, gdyby to oni mieli prawo decydowania o swoim kraju.
Następny miting - 24 grudnia.

14 gru 2011

Wiecznie żywi...?





Aleksandrowski Sad koło Kremla, turystyczne atrakcje. Kartonowy Putin smętnie stoi z boku. Nie wytrzymał konkurencji...

11 gru 2011

Parkowanie. Dzień powszedni.

Tak wygląda parkowanie w stolicy Rosji. To sa zdjęcia z jednego tylko spaceru. Kierowcy to jedna z tych kategorii ludzi, których nie mogę ścierpieć w Moskwie. Mam ochotę kopać w samochody i drapać lakier, ale nie robię tego. Powstrzymuje mnie myśl, że już od nowego roku kary za nieprawidłowe parkowanie mają znacznie wzrosnąć i może ta samowolka się wreszcie skończy bez mojego kryminalnego udziału. Zresztą, miejsc parkingowych przybywa. Wciąż jest ich za mało, ale to już nie może być wymówką. Zresztą, oceńcie sami, czy mam prawo do zdenerwowania jako pieszy uczestnik ruchu?

Te samochody nie jadą. One są zaparkowane. Na kilka godzin.

WSZYSTKIE widoczne w tym kadrze samochody są zaparkowane. Nawet ten najmniejszy, z prawej strony.

Którędy przejść?

Oni też zaparkowali. Wszyscy.

Środek ulicy zamieniony w parking. Nieoficjalnie.

Tak to wygląda od frontu.


I znów: WSZYSCY zaparkowali.

W Moskwie można i tak.

No i co? Drapać, kopać, płakać? Czekać? A niech tylko ktoś spróbuje ich bronić, od razu się domyślę, że jeden ze sfotografowanych samochodów należy do niego/ do niej.

26 lis 2011

Dom Morozowa

Kiedy Arsenij Morozow, kuzyn słynnego Sawy Morozowa zamówił u architekta Wiktora Mazyrina wybudowanie domu w stylu mauretańskim (na ulicy Wozdwiżenka, naprzeciw dzisiejszej stacji metra Arbatskaja), to (jak głosi podanie i przewodnik po Moskwie z serii Afiszy) jego mama Warwara powiedziała: "Do tej pory tylko ja wiedziałam, żeś głupiec, a teraz cała Moskwa będzie wiedzieć". Rzeczywiście, cała Moskwa śmiała się z szaleństwa bogacza, arystokracja potępiała jego ekscentryczność.
Dziś "Osobniak Morozowa" cieszy oko i pełni funkcję Domu Przyjęć Rządu Federacji Rosyjskiej.




23 lis 2011

Drewniany budynek w Dienieżnym Pereułku - uzupełnienie

Dla zainteresowanych starą drewnianą architekturą "pod kamień" w Moskwie - więcej na ten temat można poczytać tutaj. A także obejrzeć piękne zdjęcia.

21 lis 2011

Sowieckaja imperia

Oto budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji. Jedna z siedmiu moskiewskich "sióstr" - wysotek. Jeśli uważnie się przyjrzeć, to widać, że szpic jest z innego materiału niż reszta. W zamierzeniu architekta budynek nie miał takiego wykończenia. Kiedy budowla była już gotowa, przyjrzał jej się Stalin i powiedział, że powinna mieć szpic. Taka wypowiedź to rozkaz. W pośpiechu i ze łzami w oczach doprojektowano szpic - metalową konstrukcję, nie mającą żadnej innej funkcji niż dekoracyjna. Aby spełnić zachciankę Stalina, trzeba było przewiercić się przez sześć kondygnacji. Zburzyć i od nowa zbudować to, co było już gotowe do użytku.



A skąd ja to wiem? Z fantastycznego filmu dokumentalnego. Polecam gorąco. Seria "Sowieckaja imperia". Film arcyciekawy, dużo nieznanych szerzej faktów, wszystko podane w przystępny i interesujący sposób, animowane wstawki w stylu epoki. Jak dotąd obejrzeliśmy odcinki "Soczi", "Wysotki", "Chruszczowki", "Ostankinskaja basznia", "Kanały", "Metro" i "Narodnyj automobil". Trzeba dodać, że ta seria jest w najwyższym stopniu krytyczna wobec radzieckiej przeszłości i ukazuje cały absurd tamtych czasów (np. trzeba było "doaresztować" inżynierów, żeby jako więźniowie gułagu - bezpłatnie - projektowali kanały rzeczne, mieszkańcy Soczi w czasie wojny z głodu polowali na delfiny, a tymczasem na tamtejszej daczy Stalina pasą się kozy, biegają kury, kaczki i króliki, w projektach chruszczowek założono, ile i jakich ubrań będą mieć ich mieszkańcy, a przedpokój miał mieć taką szerokość, aby można było włożyć w nim kurtkę, projektowano także domy z plastiku, a wprowadzającym się do nich planowano dawać komplet haczyków i klej...). W tym kontekście rosyjska współczesność wydaje się racjonalna i pragmatyczna. 

19 lis 2011

Drewniany budynek w Dienieżnym Pereułku

Już kiedyś zamieszczałam na tym blogu fotografie drewnianych domów z tej okolicy. To jest dom w Dienieżnym Pereułku. To fenomenalne, że takie domy jeszcze się ostały. Nie dały się pożarom, nie dały się inwestorom budowlanym. Ale ząb czasu je poważnie nadgryzł.








17 lis 2011

Moskiewskie godziny szczytu - "czas pik"

Zatłoczone Sadowoje Kolco. Godzina 18.45.



Czas dojazdu do pracy przeciętnego moskwicza to zwykle półtorej do dwóch godzin. Dimuha jeździ metrem, zajmuje mu to około1 godziny 20 minut. Cóż się dziwić: dwie przesiadki! Kolejka do ruchomych schodów zaczyna się już w połowie peronu. Średni czas przesiadki to 10-15 minut i nie chodzi tu o oczekiwanie na metro! Gdy odjeżdża ostatni wagon metra ze stacji, to z drugiej strony już podjeżdża pierwszy wagon kolejnego pociągu. Czas przesiadki to właśnie czas przejścia w tłoku z jednej stacji na drugą.

15 lis 2011

Spacer po Arbacie i jeszcze kilka fotografii

"Ach Arbat, moj Arbat..." - to z pewnością jedna z najsłynniejszych ulic Moskwy. Turystyczna atrakcja, urokliwa ulica wyłączona z ruchu samochodowego, pełna kawiarenek, portrecistów i spacerowiczów. Tak powinno być. Jest trochę inaczej. Mało spacerowiczów (w końcu to nie sezon), dużo reklam, żywych reklam (hotele na godziny i lombardy) i wszelkiej tandety. Portrecistów widziałam dwoje, handlarzy obrazami trochę więcej, cztery stragany z książkami. Kawiarnie schowane do środka, jakby wessane z tej powierzchni, którą powinny zajmować! Ja rozumiem, że zimno, że mróz, że będzie jeszcze większy, ale można przecież zrobić ocieplane ogródki, na krzesła rzucić koce i podawać grzane wino! Gdy patrzyłam wczoraj na Arbat w porze obiadowej, to aż mi się wierzyc nie chciało, że Moskwa ma ponad 10 milionów mieszkańców!



A to słynna "Ściana Coja". Wiktor Coj, rosyjski Koreańczyk, lider kultowej grupy rokowej "Kino". Po jego śmierci w 1990 roku pojawili się tu jego osieroceni wielbiciele, a wraz z nimi graffiti.   





Architektoniczny bezład, zaśmiecony pejzaż starej Moskwy: 


Trochę podglądactwa ;) Turyści fotografują się na moście. W oddali widać pomnik Piotra I i gmach Nowej Galerii Tretiakowskiej: 



A to Świątynia Chrystusa Zbawiciela. I Sofka we śnie:



A to budynek Instytutu Filozofii RAN na ulicy Wołchonka. Tu studiuję:

4 paź 2011

Autorytety Rosji - politycy

Tygodnik "Russkij Reportior" jak co roku zestawił ranking 100 Rosjan cieszących się największym autorytetem w 10 dziedzinach (działacz obywatelski, lekarz, polityk, nauczyciel, biznesmen, naukowiec, działacz kultury, sportowiec, prawnik, wojskowy). Już samo zestawienie dziedzin jest ciekawe i świadczy o pewnej specyfice, u nas taki ranking zapewne wyglądałby nieco inaczej, a i sam wybór "autorytetu" jest sporny. Ale nie czepiajmy się szczegółów, chodzi przecież o ideę i o docenienie starań.

Na pierwszy ogień rzucę urzędników, a raczej jednego z nich: obok gubernatorów ściągających na swój teren inwestorów, obok ministra sprawiedliwości, który złagodził kodeks karny, obok innych urzędników państwowych, którzy z powodzeniem administrowali swoimi regionami i korzystali z innowacji technologicznych (Rosja polubiła nowinki techniczne odkąd Miedwiediew jest prezydentem) w rankingu pojawił się nowy mer Moskwy, Siergiej Sobjanin.
"RR" argumentuje swój wybór następująco:

Za obalenie mitu, jakoby bez Łużkowa nie było stolicy
Kiedy Sobjanina mianowano na miejsce charyzmatycznego, cieszącego sie opinią efektywnego administratora Jurija Łużkowa, wydawało się, że trudno będzie nowemu merowi zdobyć zaufanie Moskwian. Było jasne, że od razu padną wielkie obietnice i ogłoszone zostaną megaprojekty. I tak było: Sobjanin obiecał przyspieszyć z budową metra i do 2015 roku otworzyć nieprawdopodobną ilośc stacji  - 35, a wkrótce ogłoszono także prawie 2,5-krotne rozszerzenie obszaru Moskwy, aż do granicy z obwodem kałużskim. To długofalowe projekty i trudno na razie wnioskować o ich przebiegu. Jednak wdrożono wiele programów, których efekty są już widoczne. To naprawa głównych dróg w mieście, wprowadzanie oddzielnych pasów dla transportu miejskiego, masowe tworzenie nowych miejsc parkingowych na moskiewskich podwórkach i szeroki program wymiany starych wind w domach mieszkalnych. Na razie można stwierdzić, że w ciągu pierwszego roku pracy nowy mer nie dał się. Okazało sie, że Moskwa może rozwijać się i bez Łużkowa.  

Trudno powiedzieć, czy autorytetem jest ten, który robi to, co do niego należy. Sama nie umieściłabym w tym rankingu Sobjanina, ale z drugiej strony - ja o politykach w ogóle myślę tak, jak i większość Polaków, czyli niechętnie. Może i jest autorytetem ten, kto wykazał się hartem ducha, dyscypliną, pomysłem i zaradnością. 

Jako naoczny świadek potwierdzam, że w Moskwie zachodzą pozytywne zmiany. W okolicach Profsojuznej położono nowy asfalt, pojawiły się nowe chodniki, poprawił sie wygląd skweru koło metra, znacząco przybyło miejsc parkingowych (przy czym miejsca szukano rozsądnie, nie kosztem zieleni, ale właśnie poprzez dobre zagospodarowanie terenu), poprawił się stan placów dla dzieci, a koło Auchan na Wołgogradzkim Prospekcie poprowadzono - uwaga! - ścieżkę rowerową!  

13 sie 2011

Cmentarz Nowodziewiczy

"Nowodziewiczej wycieczki" ciąg dalszy.

Cmentarz Nowodziewiczy to takie rosyjskie Powązki. Nekropolia, która odzwierciedla historię, na której spoczywają wielcy i sławni. Zaczęło się w XVI wieku, od pochówków na terenie Klasztoru Nowodziewiczego. Oto mogiła Denisa Dawidowa, generała i poety, który tłumił powstanie listopadowe:


Z latami rozrastający się Cmentarz Nowodziewiczy składa się dziś z czterech części. Jest piękny, szalenie ciekawy, zupełnie inny niż Powązki albo Cmentarz Łyczakowski we Lwowie. Zdecydowanie mniej skłania do refleksji, to raczej wielkie muzeum, przypomnienie historii. Nie ma tam lasu krzyży (zaledwie kilka), to bardzo świecki, bardzo ziemski cmentarz.




Sprawił na mnie takie wrażenie, jakby po śmierci wszyscy ci sławni ludzie nadal chcieli epatować swoją osobowością, oryginalnością, wielkością. Spacerując po tym cmentarzu wydawało mi się, że jestem na nadmorskim deptaku w szczycie sezonu, gdzie każdy chce "się pokazać".












Wiele tam wspaniałych, oryginalnych nagrobków, wiele prawdziwych dzieł sztuki. Między grobami chodzą wycieczki, przewodnicy opowiadają nie tylko biografie pogrzebanych tu sław, ale i tych, którzy tworzyli ich nagrobki. Choć widoczne są trendy nagrobkowe, to wiele jest też niezwykłych i oryginalnych obiektów, które streszczają życie zmarłego, a może nawet - podsumowują?




Wspaniałe swoim ciepłem (jak grób Nikulina) lub przerażające swoim tragizmem (jak grób żony Stalina) wszystkie mogiły to obiekty sztuki. Niektóre są bardzo oryginalne, niepowtarzalne, inne wpisują się w pewien kanon. Niestety, baterie w aparacie fotograficznym padły krótko po naszym wejściu na teren cmentarza. Utrwaliłam tylko pierwsze wrażenia. Musicie mi więc uwierzyć na słowo, albo pójść i przekonać się osobiście!