Musiałam dziś jednak wsiąść do metra. Było mi trochę nieswojo, zresztą miałam wrażenie, że wszyscy pasażerowie byli przyciszeni, i że w ogóle było ich nieco mniej niż zwykle. Tę różnicę wyrównywali milicjanci i wojskowi - na każdej stacji i na każdym przejściu były patrole, dwójkami i czwórkami jeździli też w wagonach. Zazwyczaj nie lubię mundurowych, dziś było z nimi raźniej.
Przesiadałam się na Parku Kultury (wierząc, że w razie nowych zamachów to miejsce będzie bezpieczniejsze od innych) - środek peronu został odgrodzony, leżały tam setki kwiatów, wciąż dokładano nowe, wokół tłum ludzi - reporterów i pasażerów.
Jednak najbardziej zwróciła dziś moją uwagę zmiana komunikatów dobiegających z głośników na schodach ruchomych w metrze. Zwykle to reklamy, muzyczka i hasła w rodzaju "czy nie zapomniałeś wyłaczyć żelazka?". Dziś brzmiały groźnie: na stacjach ma miejsce wideo-obserwacja; jeśli znalazłeś podejrzany bagaż, natychmiast powiadom służby porządkowe; prosimy o informacje w sprawie podejrzanych osób lub grup, itd.
Nie miałam ze sobą aparatu, nie zrobiłam żadnych zdjęć, dlatego odsyłam do pięknych fotografii na blogu Hegtora:
http://hegtor.livejournal.com/379957.html
30 mar 2010
Dzień po ...
Wczoraj nie jeździłam metrem. Tylko tramwajem. I niestety, doszłam do wniosku, że bez metra nie da się w Moskwie żyć. Korki, stłuczki, do pracy jechałam (poza godzinami szczytu) godzinę i dwadzieścia minut. Metrem - niecałe pół godziny. Ale strach jakiś zostaje. Wczoraj wszyscy mówili tylko o jednym, każdy telefon zaczynał się od słów "wszystko u was w porządku?", przypominano sobie poprzednie zamachy. Nie tylko w metrze. Od razu poczułam ulgę, że nasz blok jest strzeżony.
Oczywiście, że nie wolno w każdym muzułmaninie widzieć terrorysty, tym niemniej będę się rozglądać, kto wsiada ze mną do wagonu. Pamiętam zresztą, że jak wracaliśmy ze Stambułu, to w kolejce do kontroli paszportowej na lotnisku staliśmy my oraz... kilkanaście ubranych na biało kobiet i mężczyzn, którzy żegnali się ze swoimi rodzinami i płakali. Wszyscy płakali, a jednocześnie byli szalenie uduchowieni, w takim podniosłym nastroju. Serce mi wtedy podjechało do gardła, przez chwile pomyślałam, że to może mój ostatni lot w życiu. Potem się okazało, że to pielgrzymka do Medyny. Niestety, od tego typu skojarzeń nie da się uciec.
Wczoraj było dużo sprzecznych informacji, dziś wiadomo, że zginęło 39 osób. Rano w szpitalu zmarła jedna z rannych. Jak na Moskwę, to bardzo mało, przecież w każdym z tych wagoników w godzinach szczytu jest dziki falujący tłum, ale cel - zastraszenie - został osiągnięty. I jeszcze słowo o nietolerancji Rosjan i fali represji na etnicznym tle, do jakiej teraz może dojść. Rosjanie nie są poprawni politycznie, choć, jak pokazało to niedawno kilka wydarzeń na Zachodzie (np. referendum w Szwajcarii) Zachód też ma tolerancję bardziej na ustach niż w umyśle. Tzw. człowiek z ulicy nie przepada za "osobami kaukaskiego pochodzenia". Z drugiej strony - Rosja to zlepek etnosów i narodowości, a islam jest drugą po parwosławiu religią. Władze nigdy nie pozwalają sobie na komentarze o etnicznym lub religijnym podłożu, bo to po prostu może grozić społecznymi zamieszkami. Nawet po zamachu na prawosławnego kapłana kilka miesięcy temu, a była to jawnie religijna zbrodnia dokonana przez muzułmanina, od razu dla równowagi prezentowano wypowiedzi rosyjskich hierarchów islamskich, którzy ostro potępili to zabójstwo. Zatem to, co dzieje się na ulicy jest raczej żywiołową reakcją przestraszonego społeczeństwa, a nie zachowaniem sterowanym przez Kreml.
Oczywiście, że nie wolno w każdym muzułmaninie widzieć terrorysty, tym niemniej będę się rozglądać, kto wsiada ze mną do wagonu. Pamiętam zresztą, że jak wracaliśmy ze Stambułu, to w kolejce do kontroli paszportowej na lotnisku staliśmy my oraz... kilkanaście ubranych na biało kobiet i mężczyzn, którzy żegnali się ze swoimi rodzinami i płakali. Wszyscy płakali, a jednocześnie byli szalenie uduchowieni, w takim podniosłym nastroju. Serce mi wtedy podjechało do gardła, przez chwile pomyślałam, że to może mój ostatni lot w życiu. Potem się okazało, że to pielgrzymka do Medyny. Niestety, od tego typu skojarzeń nie da się uciec.
Wczoraj było dużo sprzecznych informacji, dziś wiadomo, że zginęło 39 osób. Rano w szpitalu zmarła jedna z rannych. Jak na Moskwę, to bardzo mało, przecież w każdym z tych wagoników w godzinach szczytu jest dziki falujący tłum, ale cel - zastraszenie - został osiągnięty. I jeszcze słowo o nietolerancji Rosjan i fali represji na etnicznym tle, do jakiej teraz może dojść. Rosjanie nie są poprawni politycznie, choć, jak pokazało to niedawno kilka wydarzeń na Zachodzie (np. referendum w Szwajcarii) Zachód też ma tolerancję bardziej na ustach niż w umyśle. Tzw. człowiek z ulicy nie przepada za "osobami kaukaskiego pochodzenia". Z drugiej strony - Rosja to zlepek etnosów i narodowości, a islam jest drugą po parwosławiu religią. Władze nigdy nie pozwalają sobie na komentarze o etnicznym lub religijnym podłożu, bo to po prostu może grozić społecznymi zamieszkami. Nawet po zamachu na prawosławnego kapłana kilka miesięcy temu, a była to jawnie religijna zbrodnia dokonana przez muzułmanina, od razu dla równowagi prezentowano wypowiedzi rosyjskich hierarchów islamskich, którzy ostro potępili to zabójstwo. Zatem to, co dzieje się na ulicy jest raczej żywiołową reakcją przestraszonego społeczeństwa, a nie zachowaniem sterowanym przez Kreml.
29 mar 2010
Zamachy w metrze
Na stacji Park Kultury i na Łubiance doszło do eksplozji. Zginęło łącznie ponad 40 osób, a wiele zostało rannych. Słowo "ranni" jest dla mnie o wiele straszniejsze, może bowiem oznaczać, że ktoś stracił ręce, nogi, twarz i został kaleką na całe życie...
Dimuha zadzwonił, że nic mu nie jest. Właśnie wychodził z basenu...na Parku Kultury. W tle słychać było wycie syren.
Właczam internet, automatycznie otwiera mi się Onet, pierwsza wiadomość o Moskwie. Normalna, rzeczowa wiadomość. Ale mam zwyczaj czytać komentarze i... przeraziłam się. Polacy, nie wiecie o Rosji nic, żywicie w sobie jakąś chorą, 60-letnią nienawiść do ludzi, którzy .... są jak wszyscy inni. Jak my.
Oto próbka szokujących kometarzy z polskiego forum:
A CO MNIE OBCHODZI ICH AZJATYCKI SPOSÓB UPRAWIANIA POLITYKI??? KTOŚ ICH TU NIE ZNA PO 123 + 44 LATACH OKUPACJI???
~POO 2010-03-29 07:11:36
DOPÓKI ROSJA NIE WYCOFA SIĘ Z KOLONII - PRZYMUSOWO WCIELONYCH ZIEM
DO EX-IMPERIUM ROSYJSKIEGO, DOPÓTY BĘDĄ TAKIE SYTUACJE.
~OSZCZERCA ROSJI
2010-03-29 07:06:44
TAK SAMO IM WSPÓŁCZUJĘ, JAK ONI RODZINOM OFIAR Z KATYNIA - WPRAWDZIE PORÓWNANIE NIEDOSKONAŁE, ALE ODDAJE ISTOTĘ SPRAWY.
~POLO 2010-03-29 07:05:15
Jak wladze Moskwy utrzymuja nazwe "Lubjanka" dla stacji metra,
to same sie prosza o ataki terrorystyczne w tym miejscu. ...
~Medium 2010-03-29 07:03:15
Na szczęście (i dla równowagi) było też parę "ludzkich" komentarzy, współczujących.
Okazuje się, że był też trzeci wybuch. Na Prospekcie Mira. Nasza linia... (A teraz ta informacja została odwołana przez Ministerstwo ds Nadzwyczajnych.) Rosyjskie informacje o zamachach w moskiewskim metrze można przeczytać tutaj.
Dimuha zadzwonił, że nic mu nie jest. Właśnie wychodził z basenu...na Parku Kultury. W tle słychać było wycie syren.
Właczam internet, automatycznie otwiera mi się Onet, pierwsza wiadomość o Moskwie. Normalna, rzeczowa wiadomość. Ale mam zwyczaj czytać komentarze i... przeraziłam się. Polacy, nie wiecie o Rosji nic, żywicie w sobie jakąś chorą, 60-letnią nienawiść do ludzi, którzy .... są jak wszyscy inni. Jak my.
Oto próbka szokujących kometarzy z polskiego forum:
A CO MNIE OBCHODZI ICH AZJATYCKI SPOSÓB UPRAWIANIA POLITYKI??? KTOŚ ICH TU NIE ZNA PO 123 + 44 LATACH OKUPACJI???
~POO 2010-03-29 07:11:36
DOPÓKI ROSJA NIE WYCOFA SIĘ Z KOLONII - PRZYMUSOWO WCIELONYCH ZIEM
DO EX-IMPERIUM ROSYJSKIEGO, DOPÓTY BĘDĄ TAKIE SYTUACJE.
~OSZCZERCA ROSJI
2010-03-29 07:06:44
TAK SAMO IM WSPÓŁCZUJĘ, JAK ONI RODZINOM OFIAR Z KATYNIA - WPRAWDZIE PORÓWNANIE NIEDOSKONAŁE, ALE ODDAJE ISTOTĘ SPRAWY.
~POLO 2010-03-29 07:05:15
Jak wladze Moskwy utrzymuja nazwe "Lubjanka" dla stacji metra,
to same sie prosza o ataki terrorystyczne w tym miejscu. ...
~Medium 2010-03-29 07:03:15
Na szczęście (i dla równowagi) było też parę "ludzkich" komentarzy, współczujących.
Okazuje się, że był też trzeci wybuch. Na Prospekcie Mira. Nasza linia... (A teraz ta informacja została odwołana przez Ministerstwo ds Nadzwyczajnych.) Rosyjskie informacje o zamachach w moskiewskim metrze można przeczytać tutaj.
24 mar 2010
Pan Trololo
Nie pisałam długo, bo mi się nie chciało. Zima nadal trwa, słońce jest rzadkim gościem, zwały brudnego śniegu leżą wzdłuż ulic, a ja od 5 miesięcy chodzę ciągle w tych samych rzeczach. Koszmar jakiś.
Za to, żeby się zrobiło przyjemniej polecam posłuchać Edwarda Hilla, znanego szerzej jako Mister Trololo (który wokalizuje na temat tego, jak dobrze jest wrócić do domu):
Едуард Анатольевич Хиль to radziecki zasłużony artysta narodowy. Urodził się w 1934 roku w Smoleńsku, w 1955 udało mu się dostać do Leningradzkiego Konserwatorium, choć muzyką zajmował się i wcześniej. Śpiewał operowo, ludowo i romansowo, a od 1962 roku występował jako piosenkarz estradowy.
Wokaliza była świetna, jednak aby udowodnić, że Edward Hill potrafi także śpiewać, to dorzucam jeszcze jedną piosenkę. Tym razem o tym, jak dobrze jest wyjść z domu ;)
Za to, żeby się zrobiło przyjemniej polecam posłuchać Edwarda Hilla, znanego szerzej jako Mister Trololo (który wokalizuje na temat tego, jak dobrze jest wrócić do domu):
Едуард Анатольевич Хиль to radziecki zasłużony artysta narodowy. Urodził się w 1934 roku w Smoleńsku, w 1955 udało mu się dostać do Leningradzkiego Konserwatorium, choć muzyką zajmował się i wcześniej. Śpiewał operowo, ludowo i romansowo, a od 1962 roku występował jako piosenkarz estradowy.
Wokaliza była świetna, jednak aby udowodnić, że Edward Hill potrafi także śpiewać, to dorzucam jeszcze jedną piosenkę. Tym razem o tym, jak dobrze jest wyjść z domu ;)
9 mar 2010
Scrabble po rosyjsku
Koniecznie muszę o tym napisać, bo mała rzecz, ale cieszy. Otóż, na spotkaniu ze znajomymi graliśmy w rosyjskie Scrabble, czyli układaliśmy rosyjskie słowa z bukw. Było pięcioro Rosjan i ja. Pomyślałam, że jestem właściwie bez szans, no i jeszcze graliśmy na czas, to dodatkowe utrudnienie. Ale mimo to - kto wygrał? :)) Ja!!
8 mar 2010
Stambuł - drewniany, autentyczny...
Parę kroków od naszego hostelu, w stronę przeciwną niż podąża tłum turystów, żyje sobie po cichutku Stambuł prawdziwy, autentyczny, stary, drewniany... W oknach wywieszone pranie, płacz dzieci, szum telewizorów, tłuczenie garnkami, wyrostki z papierosami na ulicy... Wystarczy przejśc przez mostek nad torami kolejowymi, żeby trafić do innego świata. Bardzo nam się ten świat spodobał.
Stambuł - bazary
Jest coś takiego w orientalnych bazarach, że wszystkie towary wystawione tam na sprzedaż są piękne. Potem kupuję coś, przynoszę do domu, ale to coś wyrwane ze swojego kontekstu traci na urodzie!
Tym niemniej, nadal kupuję. Wydaję masę pieniędzy i nie żałuję. Tym razem kupowaliśmy głównie jedzenie: kilogram suszonych pomidorów, dwa kilogramy czarnych oliwek i zielonych o różnych smakach, oliwę z oliwek, przyprawy, herbaty, słodycze...
A czy ktoś wie, jak się nazywa to coś, co leży po lewej stronie? Bardzo smaczne, słodkie. Też to kupiliśmy, ale męczy mnie, że nie wiem, co to jest...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

