Dwaj znajomi rosyjscy korespondenci - z Holandii i z Danii - 10 kwietnia przebywali poza Rosją. Z samego rana otrzymali telefony ze swoich redakcji o niemal identycznym brzmieniu: Rosjanie zestrzelili polski samolot prezydencki. Obaj pomyśleli, że to początek III wojny światowej... Za chwilę było sprostowanie: to był wypadek samolotu.
A my, Polacy, martwiliśmy się zawsze, że Zachód nie bierze na poważnie naszych "rosyjskich lęków"...
19 kwi 2010
14 kwi 2010
Reakcje na film "Katyń" cz. 1
Odpowiadając na komentarz z prośbą o opisanie rekacji na film Andrzeja Wajdy "Katyń", który tydzień przed katastrofą prezydenckiego samolotu pokazany został na państwowym kanale "Kultura", mającym jak każda "kulturalna" telewizja niewielką oglądalność, i który po wypadku pod Smoleńskiem został pokazany w najlepszym czasie antenowym w pierwszym programie telewizji rosyjskiej, zrobiłam mały przegląd internetowy.
Od razu muszę zastrzec, że przegląd internetowy ma do siebie to, że nie sposób go ogarnąć. Komentarzy są setki, jeśli nie tysiące. Ponadto - znamy to i z naszego web-podwórka - dużo jest chłamu, frustracji i debilnych wypowiedzi ludzi, którzy nie wiedzą właściwie, o czym piszą.
Na końcu podaję linki dla zainteresowanych tematem.
Skupiłam się na kilku "reprezentatywnych" wypowiedziach:
Auja pisze m.in.: "Jakie emocje wywołuje ten film na ludziach, których rodziny ukształtowane zostały w ZSRR? Rozdrażnienie, obrazę, uśmieszek w stylu "czego innego można się po nich spodziewać?". Czy wzbudza współczucie człowieka, który po raz kolejny widzi na ekranie "złego Rosjanina?
Z drugiej strony trzeba zadać sobie pytanie - a czy przecież nie tak właśnie było? Były rozstrzelania, narzucenie socjalizmu, aresztowania, byli takcy jak Jerzy. Nie można się obrażać i zaprzeczać temu. Kogo mamy winić o to, że nie zostało to zapomniane? Polaków? Przecież to ich historia i ich ból.
Pisząc o Rosjanach nie można pominąć postaci radzieckiego kapitana Popowa, którego zagrał Siergej Garmasz. Jedno jego zdanie wystarcza, aby zrozumieć, jaka jest opinia reżysera: "Swojej rodziny nie udało mi się ocalić..."
Nie należy rozpatrywać tego filmu jako zemsty Polaków na Rosjanach, jako politycznego klipu. Bohaterowie tego filmu zasługują na to, aby im po ludzku współczuć. A my, Rosjanie, powinniśmy ich rozumieć lepiej niż ktokolwiek inny..."
BESSONOFF pisze: "Zaplanowany mord na pełnych życia ludziach to absolutne zło, czy są oni Polakami, czy kimkolwiek innym. Niestety, Andrzej Wajda kładzie akcent właśnie na słowie "Polacy".
Stopniując dobro i zło według kategorii narodowych, film demonstruje, że Rosjanie (z wyjątkiem bohatera odgrywanego przez Garmasza) to po prostu moralni zwyrodnialcy."
Andron pisze: "Powiem wprost, jestem pod wrażeniem. Państwowa telewizja, pierwszy program, najlepszy czas antenowy i taki film. Odważnie.
Emocje film budzi sprzeczne. Do ostatniej chwili ma się nadzieję, że na końcu powiedzą: nie, to zrobili jednak faszyści. Niech nawet nie mówią, niech napiszą drobnym druczkiem: najnowsze badania udowodniły... Wiecie, co mam na myśli. To jedno odczucie, całkiem naturalne, że - przecież nie mogliśmy tego zrobić my!
A potem drugie odczucie, tym razem ze sfery rozumowej. Czy to rzeczywiście "my"? W sensie, że organizatorzy i wykonawcy tej zbrodni są dla nas takimi samymi "obcymi", jak i dla wszystkich pozostałych."
Oksana napisała: "Obejrzałam wczoraj ten film z mężem, zupełnie przypadkowo... Aż się wierzyć nie chce, że pokazano to na ekranie. A przy tym nieco jednostronnie... Nie wiem, która z wersji jest prawdziwa, a raczej nie dowiemy się już prawdy nigdy... Ale jedno wiem na pewno: to tragedia ich narodu, a zdarzenia, do których doszło w Polsce, to tragedia naszego narodu. A współczucie dla ofiar takich histirycznych wydarzeń w żaden sposób nas nie poniży. Takie historie są udziałem wszystkich państw. Powinniśmy w miłosierdziu i bez złości modlić się za dusze zabitych."
To, że prawda może być inna, czyli, że wersja o dokonaniu tej zbrodni przez Sowietów jest tylko wersją, to przekonanie wielu ludzi w Rosji. A wielu młodych w ogóle nie wie, o co w tym całym Katyniu chodzi. Dowiedzieli się dopiero teraz. Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, bo aż się gotuję ze złości na myśl o ludzkiej głupocie, zakapiorstwie i tej imperialistycznej manii wielkości niektórych Rosjan (zwłaszcza ze starszego poklenia), ale trzeba jedno uściślić: tylko ten, kto interesuje się historią i ma dostęp (także w sensie znajomości języków obcych) do źródeł zagranicznych, może wyrobić sobie w miarę obiektywne zdanie o historii. W Rosji nauka historii jest do tej pory narzędziem polityki, a starsze i średnie pokolenia w ogóle nie miały szansy nauczyć się historii innej niż "jedynie słuszna". Czysta indoktrynacja, która do tej pory wywiera wpływ na opinię publiczną. To nie tylko smutne, moim zdaniem to przerażające (jak na przykład komentarz, który zacytuję poniżej), ale właśnie dlatego dobrze, że film został wyświetlony w rosyjskiej telewizji i że sprowokował dyskusje.
Kiriłł (dla Polaków o mocnych nerwach): "A to, że setki tysięcy radzieckich żołnierzy zginęło podczas wyzwolenia Polski, a to, że Niemcy Kraków chcieli wysadzić w powietrze,a Rosjanie im przeszkodzili, a to, że 80 tysięcy jeńców radzieckich zginęło!? A to, że Stalin podarował Polakom częśc niemieckiego terytorium to zapomnieli, a teraz przeinaczają przeszłość!!! My nie wypominamy złego i nie kręcimy filmów o tym, a oni kręcą. W Rosji widzą wroga światowego! Porównali nas do faszystów! Bastardy! Mówią (to o innych Rosjanach): dziękujemy Andrzejowi Wajdzie... też mi coś! Jedźcie go w dupę pocałować! Lepiej by podziękował radzieckim żołnierzom-weteranom i zwykłemu ludowi pracującemu, którzy dokonali bohaterskiego czynu i wygrali wojnę! Gotowi całkiem wybić z głów Rosjan prawdę o historii, sprzedać samych siebie i bez szacunku traktować przeszłość! Weźcie, przyznajmy się do wszystkiego, odtajnijmy wszystko, powiedzmy, że my, Rosjanie, to łajdaki, że to nie my wygraliśmy wojnę, ale Amerykanie, czy ktokolwiek inny! Tylko tępym nieukom, zwyrodnialcom może się podobać ten film, gdzie ten Wajda pokazał jednostronny obraz po prostu oczerniający Rosjan! Nie trzeba było wyzwalać Polski i Europy podczas wojny! To by się opamiętali! Lepiej by się nimi Niemcy zajęli, tymi świniami i zdrajcami!" (Ten wpis został mocno skrytykowany przez innych rosyjskich forumowiczów).
http://www.kinopoisk.ru/level/1/film/270249/
http://ng68.livejournal.com/70277.html
http://kino.ukr.net/movie/2702-2/#board
A to ciekawa wypowiedź Aleksandra Archangielskiego na RIA NOWOSTI właśnie o internetowych reakcjach na tragedię pod Smoleńskiem:
Od razu muszę zastrzec, że przegląd internetowy ma do siebie to, że nie sposób go ogarnąć. Komentarzy są setki, jeśli nie tysiące. Ponadto - znamy to i z naszego web-podwórka - dużo jest chłamu, frustracji i debilnych wypowiedzi ludzi, którzy nie wiedzą właściwie, o czym piszą.
Na końcu podaję linki dla zainteresowanych tematem.
Skupiłam się na kilku "reprezentatywnych" wypowiedziach:
Auja pisze m.in.: "Jakie emocje wywołuje ten film na ludziach, których rodziny ukształtowane zostały w ZSRR? Rozdrażnienie, obrazę, uśmieszek w stylu "czego innego można się po nich spodziewać?". Czy wzbudza współczucie człowieka, który po raz kolejny widzi na ekranie "złego Rosjanina?
Z drugiej strony trzeba zadać sobie pytanie - a czy przecież nie tak właśnie było? Były rozstrzelania, narzucenie socjalizmu, aresztowania, byli takcy jak Jerzy. Nie można się obrażać i zaprzeczać temu. Kogo mamy winić o to, że nie zostało to zapomniane? Polaków? Przecież to ich historia i ich ból.
Pisząc o Rosjanach nie można pominąć postaci radzieckiego kapitana Popowa, którego zagrał Siergej Garmasz. Jedno jego zdanie wystarcza, aby zrozumieć, jaka jest opinia reżysera: "Swojej rodziny nie udało mi się ocalić..."
Nie należy rozpatrywać tego filmu jako zemsty Polaków na Rosjanach, jako politycznego klipu. Bohaterowie tego filmu zasługują na to, aby im po ludzku współczuć. A my, Rosjanie, powinniśmy ich rozumieć lepiej niż ktokolwiek inny..."
BESSONOFF pisze: "Zaplanowany mord na pełnych życia ludziach to absolutne zło, czy są oni Polakami, czy kimkolwiek innym. Niestety, Andrzej Wajda kładzie akcent właśnie na słowie "Polacy".
Stopniując dobro i zło według kategorii narodowych, film demonstruje, że Rosjanie (z wyjątkiem bohatera odgrywanego przez Garmasza) to po prostu moralni zwyrodnialcy."
Andron pisze: "Powiem wprost, jestem pod wrażeniem. Państwowa telewizja, pierwszy program, najlepszy czas antenowy i taki film. Odważnie.
Emocje film budzi sprzeczne. Do ostatniej chwili ma się nadzieję, że na końcu powiedzą: nie, to zrobili jednak faszyści. Niech nawet nie mówią, niech napiszą drobnym druczkiem: najnowsze badania udowodniły... Wiecie, co mam na myśli. To jedno odczucie, całkiem naturalne, że - przecież nie mogliśmy tego zrobić my!
A potem drugie odczucie, tym razem ze sfery rozumowej. Czy to rzeczywiście "my"? W sensie, że organizatorzy i wykonawcy tej zbrodni są dla nas takimi samymi "obcymi", jak i dla wszystkich pozostałych."
Oksana napisała: "Obejrzałam wczoraj ten film z mężem, zupełnie przypadkowo... Aż się wierzyć nie chce, że pokazano to na ekranie. A przy tym nieco jednostronnie... Nie wiem, która z wersji jest prawdziwa, a raczej nie dowiemy się już prawdy nigdy... Ale jedno wiem na pewno: to tragedia ich narodu, a zdarzenia, do których doszło w Polsce, to tragedia naszego narodu. A współczucie dla ofiar takich histirycznych wydarzeń w żaden sposób nas nie poniży. Takie historie są udziałem wszystkich państw. Powinniśmy w miłosierdziu i bez złości modlić się za dusze zabitych."
To, że prawda może być inna, czyli, że wersja o dokonaniu tej zbrodni przez Sowietów jest tylko wersją, to przekonanie wielu ludzi w Rosji. A wielu młodych w ogóle nie wie, o co w tym całym Katyniu chodzi. Dowiedzieli się dopiero teraz. Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, bo aż się gotuję ze złości na myśl o ludzkiej głupocie, zakapiorstwie i tej imperialistycznej manii wielkości niektórych Rosjan (zwłaszcza ze starszego poklenia), ale trzeba jedno uściślić: tylko ten, kto interesuje się historią i ma dostęp (także w sensie znajomości języków obcych) do źródeł zagranicznych, może wyrobić sobie w miarę obiektywne zdanie o historii. W Rosji nauka historii jest do tej pory narzędziem polityki, a starsze i średnie pokolenia w ogóle nie miały szansy nauczyć się historii innej niż "jedynie słuszna". Czysta indoktrynacja, która do tej pory wywiera wpływ na opinię publiczną. To nie tylko smutne, moim zdaniem to przerażające (jak na przykład komentarz, który zacytuję poniżej), ale właśnie dlatego dobrze, że film został wyświetlony w rosyjskiej telewizji i że sprowokował dyskusje.
Kiriłł (dla Polaków o mocnych nerwach): "A to, że setki tysięcy radzieckich żołnierzy zginęło podczas wyzwolenia Polski, a to, że Niemcy Kraków chcieli wysadzić w powietrze,a Rosjanie im przeszkodzili, a to, że 80 tysięcy jeńców radzieckich zginęło!? A to, że Stalin podarował Polakom częśc niemieckiego terytorium to zapomnieli, a teraz przeinaczają przeszłość!!! My nie wypominamy złego i nie kręcimy filmów o tym, a oni kręcą. W Rosji widzą wroga światowego! Porównali nas do faszystów! Bastardy! Mówią (to o innych Rosjanach): dziękujemy Andrzejowi Wajdzie... też mi coś! Jedźcie go w dupę pocałować! Lepiej by podziękował radzieckim żołnierzom-weteranom i zwykłemu ludowi pracującemu, którzy dokonali bohaterskiego czynu i wygrali wojnę! Gotowi całkiem wybić z głów Rosjan prawdę o historii, sprzedać samych siebie i bez szacunku traktować przeszłość! Weźcie, przyznajmy się do wszystkiego, odtajnijmy wszystko, powiedzmy, że my, Rosjanie, to łajdaki, że to nie my wygraliśmy wojnę, ale Amerykanie, czy ktokolwiek inny! Tylko tępym nieukom, zwyrodnialcom może się podobać ten film, gdzie ten Wajda pokazał jednostronny obraz po prostu oczerniający Rosjan! Nie trzeba było wyzwalać Polski i Europy podczas wojny! To by się opamiętali! Lepiej by się nimi Niemcy zajęli, tymi świniami i zdrajcami!" (Ten wpis został mocno skrytykowany przez innych rosyjskich forumowiczów).
Tasamaja - dla równowagi i na dobre zakończenie: "Może warto przyznać, że ten film to bolesne przypomnienie o hańbiącym piętnie radzieckiej historii. Wyzwolenie Polski spod faszyzmu było traktowane przez miejscową ludność jak zamiana okupacji faszystowskiej na radziecką, niewiadomo było, która okaże się mniejszym złem. Film jest dobry chociażby z tego powodu, że zmusza szarego obywatela, urobionego przez radziecką ideologię do otwarcia oczu. Łatwo jest udawać patriotę, twierdząc, że to wszystko tylko antyrosyjska propaganda. A jeśli tylko nieco przekopać się przez historię i wspomnieć represje, kiedy z powodu zwykłago donosu niewinny człowiek radziecki mógł znaleźć się po drugiej stronie kraty, to co dopiero mówić o jeńcach wojennych. To, że NKWD rozstrzelało jeńców jak niebezpiecznych przestepców, bez sądu i nawet bez wyroku nie budzi żadnych wątpliwości, o tym świadczą oficjalne dokumenty, to oczywiście podła i potworna zbrodnia, dla której nie ma usprawiedliwienia. W tym sensie, towarzysze, stojący za sterem CK KPRR niczym nie różnili się od Adolfa, choć ten ostatni przynajmniej nie terroryzował własnego narodu."
Przykładowe linki: http://www.kinopoisk.ru/level/1/film/270249/
http://ng68.livejournal.com/70277.html
http://kino.ukr.net/movie/2702-2/#board
A to ciekawa wypowiedź Aleksandra Archangielskiego na RIA NOWOSTI właśnie o internetowych reakcjach na tragedię pod Smoleńskiem:
12 kwi 2010
Po powrocie
Wczoraj wróciłam do Moskwy, moje milczenie spowodowane było wyjazdem do Polski na święta.
W przeddzień wyjazdu doszło do tej tragicznej katastrofy, o której w ciągu dwóch dni powiedziano i napisano już wszystko. Najbardziej poruszyły mnie słowa arcybiskupa Życińskiego o "majestacie śmierci". Uszanujmy ten majestat...
Przykre, że znów jest jakieś "po". Życie po zamachach w metrze, życie po katastrofie pod Smoleńskiem. Tak bardzo brakuje radości. Wokół same tragedie - prywatne, publiczne.
Dziś w Rosji dzień żałoby. Za godzinę wyjdę do pracy. Zobaczę, jak w ten dzień toczy się życie w rosyjskiej stolicy.
W przeddzień wyjazdu doszło do tej tragicznej katastrofy, o której w ciągu dwóch dni powiedziano i napisano już wszystko. Najbardziej poruszyły mnie słowa arcybiskupa Życińskiego o "majestacie śmierci". Uszanujmy ten majestat...
Przykre, że znów jest jakieś "po". Życie po zamachach w metrze, życie po katastrofie pod Smoleńskiem. Tak bardzo brakuje radości. Wokół same tragedie - prywatne, publiczne.
Dziś w Rosji dzień żałoby. Za godzinę wyjdę do pracy. Zobaczę, jak w ten dzień toczy się życie w rosyjskiej stolicy.
2 kwi 2010
S Paschoj!
Wszystkim życzę wesołych, spokojnych, zdrowych, tradycyjnych, pysznych, kolorowych, barankowo-zajączkowych Świąt Wielkanocnych! S Paschoj! :)
Dzisiejsza "Rzeczpospolita" o Katyniu - hurra!
No właśnie, mój optymizm nie jest odosobniony. Podziela go szerokie grono osób. Jako ilustrację (tekstową) przedstawiam poniżej tekst Justyny Prus z dzisiejszej "Rzepy":
"Nowa linia wobec Katynia?"
Emisja filmu Katyń w państwowej telewizji to oznaka zmian w polityce Kremla mówią eksperci
To koniec spekulacji na temat gotowości Rosji do dialogu o zbrodni na Polakach mówi Natalia Lebiediewa, historyk z polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych, o zaplanowanej na dziś premierze Katynia Andrzeja Wajdy w rosyjskiej telewizji państwowej. Coś się zmienia wtóruje jej zastępca redaktora naczelnego Echa Moskwy Siergiej Buntman.
Zapowiedziana przez telewizję Rossija premiera Katynia ma wagę porównywalną z politycznymi deklaracjami. Tak przynajmniej pokaz filmu, który od lat nie mógł trafić na rosyjskie ekrany, komentują ci, którym nie są obojętne relacje z Polską.
Zdjęty szlaban
Takie rzeczy nie zdarzają się tak po prostu. Dotychczas na Katyń ewidentnie był szlaban mówił Buntman kilka dni temu, gdy odkrył zapowiedź filmu w programie kanału Kultura.
Dyskusję, która odbędzie się po filmie, poprowadzi nie jak wcześniej planowano reżyser Nikita Michałkow (będzie uczestnikiem), ale redaktor pisma Politiczeskij Klass Witalij Tretiakow. Wezmą w niej udział m.in. historycy Aleksandr Czubarian i Michaił Narinski (członek grupy ds. trudnych) oraz przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Konstantin Kosaczow.
To przełom, że Putin będzie w Katyniu cytowała wczoraj Andrzeja Przewoźnika gazeta Wriemia Nowostiej, która wywiad z szefem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zamieściła jako część obszernej publikacji o Katyniu. Jak podkreślił Przewoźnik, Putin to pierwszy przywódca Rosji, który na miejscu zbrodni uczci pamięć polskich oficerów. Dodał, że gdy w 1990 roku ZSRR uznał winę NKWD za mord na Polakach, wydawało się, że w Lesie Katyńskim pojawi się sekretarz generalny KC KPZR Michaił Gorbaczow. Nigdy jednak nie przyjechał do Katynia ani on, ani pierwszy prezydent Rosji Borys Jelcyn.
Spotkanie premierów w Katyniu to już samo w sobie znaczące wydarzenie ocenił w swoim blogu na stronie Echa Moskwy politolog Jewgienij Gontmacher. W końcu Katyń niezmiennie pozostaje aktualnym i bardzo bolesnym tematem naszych relacji.
Koniec Stalina
To oczywiste, że Stalin jest ciągle z nami twierdzi politolog. Główną jego spuścizną jest rola państwa, które jest czymś danym z góry i ma niepodzielny mandat do regulowania wszystkich dziedzin naszego życia. (...) Musimy pogrzebać Stalina raz na zawsze, dlatego należy ujawnić wszystkie dokumenty w sprawie Katynia i film Wajdy szeroko dystrybuować. (...) I przede wszystkim trzeba przeprowadzić publiczne rozliczenie ze Stalinem z udziałem najważniejszych osób w państwie, z emisją na żywo nie tylko w telewizji, ale i w Internecie.
Lebiediewa jest optymistką. Myślę, że Moskwa nie zamierza ukrywać prawdy o Katyniu. Potrzebuje jej nie tylko Polska, ale także Rosja, by się rozliczyć z przeszłością i nigdy nie powtórzyć jej błędów podkreśla.
Mam wrażenie, że Putin chce wejść do historii jako polityk, który naprawił stosunki z Polską mówi Rz publicysta Dmitrij Babicz. Albo przynajmniej wyprowadził je na taki poziom, który można nazwać normalnym.
Zdaniem historyka Nikity Pietrowa ważne jest jednak, żeby spotkanie premierów nie zakończyło się symbolicznym pochyleniem głów nad grobami. Pamiętajmy o tym, że wciąż nie odtajniono akt śledztwa Głównej Prokuratury Wojskowej umorzonego w 2004 r. Byłoby oczywiście bardzo dobrze, gdyby znaleziono i przekazano Polakom listę białoruską ocenił Pietrow. Mówił o tym także Przewoźnik. Historia zbrodni w relacjach między Polakami i Rosjanami nie jest zamknięta, wciąż istnieją problemy, z którymi trzeba się uporać zaznaczył. Jego zdaniem zrobiliśmy wiele, ale wiele zostało nam też do zrobienia.
Rosyjskie media podkreślają, że Putin jest oczekiwany w Katyniu ze szczególną niecierpliwością z jeszcze jednego powodu. Państwowe Muzeum Politycznej Historii Rosji, któremu podlegają zespoły cmentarne w Katyniu i Miednoje, ma nadzieję, że wizyta premiera pozwoli ruszyć sprawę upamiętnienia sowieckich ofiar stalinowskich represji końca lat 30., które spoczywają po sąsiedzku z Polakami. W liście do rosyjskiego rządu dyrektor muzeum Jewgienij Artiomow pisał: Stan polskich grobów wojskowych ostro kontrastuje z (...) terenem rosyjskich mogił. Nie sprzyja to umocnieniu autorytetu Rosji w ustalaniu historycznej prawdy o zbrodniach stalinowskiego reżimu i godnemu upamiętnieniu tysięcy niewinnie zgładzonych naszych obywateli.
Emisja filmu to przede wszystkim pewien znak. A poza tym myślę, że nie wszyscy, których film mógłby w Rosji zainteresować już go zobaczyli (choć tak myśli Denis kacap_z_moskwy). Zobaczyli go ci, którzy interesują się stosunkami polsko-rosyjskimi. A ich pewnie nie trzeba do niczego przekonywać, ani niczego z tej historii wyjaśniać. To ważne dla tych, którzy mało wiedzą o tragedii katyńskiej.
"Nowa linia wobec Katynia?"
Emisja filmu Katyń w państwowej telewizji to oznaka zmian w polityce Kremla mówią eksperci
To koniec spekulacji na temat gotowości Rosji do dialogu o zbrodni na Polakach mówi Natalia Lebiediewa, historyk z polsko-rosyjskiej grupy ds. trudnych, o zaplanowanej na dziś premierze Katynia Andrzeja Wajdy w rosyjskiej telewizji państwowej. Coś się zmienia wtóruje jej zastępca redaktora naczelnego Echa Moskwy Siergiej Buntman.
Zapowiedziana przez telewizję Rossija premiera Katynia ma wagę porównywalną z politycznymi deklaracjami. Tak przynajmniej pokaz filmu, który od lat nie mógł trafić na rosyjskie ekrany, komentują ci, którym nie są obojętne relacje z Polską.
Zdjęty szlaban
Takie rzeczy nie zdarzają się tak po prostu. Dotychczas na Katyń ewidentnie był szlaban mówił Buntman kilka dni temu, gdy odkrył zapowiedź filmu w programie kanału Kultura.
Dyskusję, która odbędzie się po filmie, poprowadzi nie jak wcześniej planowano reżyser Nikita Michałkow (będzie uczestnikiem), ale redaktor pisma Politiczeskij Klass Witalij Tretiakow. Wezmą w niej udział m.in. historycy Aleksandr Czubarian i Michaił Narinski (członek grupy ds. trudnych) oraz przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Konstantin Kosaczow.
To przełom, że Putin będzie w Katyniu cytowała wczoraj Andrzeja Przewoźnika gazeta Wriemia Nowostiej, która wywiad z szefem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zamieściła jako część obszernej publikacji o Katyniu. Jak podkreślił Przewoźnik, Putin to pierwszy przywódca Rosji, który na miejscu zbrodni uczci pamięć polskich oficerów. Dodał, że gdy w 1990 roku ZSRR uznał winę NKWD za mord na Polakach, wydawało się, że w Lesie Katyńskim pojawi się sekretarz generalny KC KPZR Michaił Gorbaczow. Nigdy jednak nie przyjechał do Katynia ani on, ani pierwszy prezydent Rosji Borys Jelcyn.
Spotkanie premierów w Katyniu to już samo w sobie znaczące wydarzenie ocenił w swoim blogu na stronie Echa Moskwy politolog Jewgienij Gontmacher. W końcu Katyń niezmiennie pozostaje aktualnym i bardzo bolesnym tematem naszych relacji.
Koniec Stalina
To oczywiste, że Stalin jest ciągle z nami twierdzi politolog. Główną jego spuścizną jest rola państwa, które jest czymś danym z góry i ma niepodzielny mandat do regulowania wszystkich dziedzin naszego życia. (...) Musimy pogrzebać Stalina raz na zawsze, dlatego należy ujawnić wszystkie dokumenty w sprawie Katynia i film Wajdy szeroko dystrybuować. (...) I przede wszystkim trzeba przeprowadzić publiczne rozliczenie ze Stalinem z udziałem najważniejszych osób w państwie, z emisją na żywo nie tylko w telewizji, ale i w Internecie.
Lebiediewa jest optymistką. Myślę, że Moskwa nie zamierza ukrywać prawdy o Katyniu. Potrzebuje jej nie tylko Polska, ale także Rosja, by się rozliczyć z przeszłością i nigdy nie powtórzyć jej błędów podkreśla.
Mam wrażenie, że Putin chce wejść do historii jako polityk, który naprawił stosunki z Polską mówi Rz publicysta Dmitrij Babicz. Albo przynajmniej wyprowadził je na taki poziom, który można nazwać normalnym.
Zdaniem historyka Nikity Pietrowa ważne jest jednak, żeby spotkanie premierów nie zakończyło się symbolicznym pochyleniem głów nad grobami. Pamiętajmy o tym, że wciąż nie odtajniono akt śledztwa Głównej Prokuratury Wojskowej umorzonego w 2004 r. Byłoby oczywiście bardzo dobrze, gdyby znaleziono i przekazano Polakom listę białoruską ocenił Pietrow. Mówił o tym także Przewoźnik. Historia zbrodni w relacjach między Polakami i Rosjanami nie jest zamknięta, wciąż istnieją problemy, z którymi trzeba się uporać zaznaczył. Jego zdaniem zrobiliśmy wiele, ale wiele zostało nam też do zrobienia.
Rosyjskie media podkreślają, że Putin jest oczekiwany w Katyniu ze szczególną niecierpliwością z jeszcze jednego powodu. Państwowe Muzeum Politycznej Historii Rosji, któremu podlegają zespoły cmentarne w Katyniu i Miednoje, ma nadzieję, że wizyta premiera pozwoli ruszyć sprawę upamiętnienia sowieckich ofiar stalinowskich represji końca lat 30., które spoczywają po sąsiedzku z Polakami. W liście do rosyjskiego rządu dyrektor muzeum Jewgienij Artiomow pisał: Stan polskich grobów wojskowych ostro kontrastuje z (...) terenem rosyjskich mogił. Nie sprzyja to umocnieniu autorytetu Rosji w ustalaniu historycznej prawdy o zbrodniach stalinowskiego reżimu i godnemu upamiętnieniu tysięcy niewinnie zgładzonych naszych obywateli.
Emisja filmu to przede wszystkim pewien znak. A poza tym myślę, że nie wszyscy, których film mógłby w Rosji zainteresować już go zobaczyli (choć tak myśli Denis kacap_z_moskwy). Zobaczyli go ci, którzy interesują się stosunkami polsko-rosyjskimi. A ich pewnie nie trzeba do niczego przekonywać, ani niczego z tej historii wyjaśniać. To ważne dla tych, którzy mało wiedzą o tragedii katyńskiej.
1 kwi 2010
Sensacyjna premiera filmu "Katyń" w rosyjskiej TV - informuje IP Moskwa
To rzeczywisćie nie lada sensacja. Już rozesłałam tą wiadomośc swoim mieszkającym w Rosji znajomym, a teraz pomogę Instytutowi Polskiemu w Moskwie w nagłośnieniu tego wydarzenia i napiszę o tym na blogu ;)
Jutro, w piątek 2.04, o godz. 19.50 na TV "Kultura" zostanie po raz pierwszy w rosyjskiej telewizji pokazany film Andrzeja Wajdy "Katyń". Zbliżają się obchody rocznicy tragicznych wydarzeń w Katyniu, zbliża się wizyta polskich władz w Rosji, pokazanie tego filmu w rosyjskiej TV (po tylu zakazach) to dobry znak. Miło, że coś się dzieje, oby tak dalej - w kierunku normalnych dobrosąsiedzkich stosunków.
Jutro, w piątek 2.04, o godz. 19.50 na TV "Kultura" zostanie po raz pierwszy w rosyjskiej telewizji pokazany film Andrzeja Wajdy "Katyń". Zbliżają się obchody rocznicy tragicznych wydarzeń w Katyniu, zbliża się wizyta polskich władz w Rosji, pokazanie tego filmu w rosyjskiej TV (po tylu zakazach) to dobry znak. Miło, że coś się dzieje, oby tak dalej - w kierunku normalnych dobrosąsiedzkich stosunków.
Uratować Bajkał
Wstyd przyznać, nie byłam jeszcze nad Bajkałem. Trzeba będzie jak najszybciej ten błąd naprawić.
Każdy może teraz coś dla Bajkału zrobić, np. wesprzeć inicjatywę "Uratować Bajkał". Zagrożenie: uruchomienie fabryki celulozy, która zanieczyści wody Bajkału. Rozwiązanie: list do dyrektora generalnego UNESCO. Podobno już raz zadziałało i nie dopuszczono do budowy ruruciągu wzdłuż bajkalskiego brzegu. Warto spróbować!
http://savebaikal.ru/
Każdy może teraz coś dla Bajkału zrobić, np. wesprzeć inicjatywę "Uratować Bajkał". Zagrożenie: uruchomienie fabryki celulozy, która zanieczyści wody Bajkału. Rozwiązanie: list do dyrektora generalnego UNESCO. Podobno już raz zadziałało i nie dopuszczono do budowy ruruciągu wzdłuż bajkalskiego brzegu. Warto spróbować!
http://savebaikal.ru/
Subskrybuj:
Posty (Atom)

